|
Spotkania w Czernej
Honorat Gil OCD
Klasztor w Czernej odgrywał szczególną rolę w życiu i działalności
duszpasterskiej o. Rudolfa. Siedemnastowieczny klasztor, dawny erem, zagubiony
pośród lasów i wzgórz, stwarzał szczególną atmosferę wewnętrznego wyciszenia,
pokoju, wolności… Ułatwiała ona nawiązanie kontaktu z Bogiem, usłyszenie głosu
Boga, który mówił przez piękno przyrody, przez czcigodne pamiątki przeszłości, a
także był lepiej słyszany we własnym sercu, bo nic Go tam nie zagłuszało.
Ponadto w Czernej był łaskami słynący obraz Matki Bożej Szkaplerznej, grób sługi
Bożego, a z czasem błogosławionego i świętego o. Rafała, był wreszcie dom
rekolekcyjny SS. Karmelitanek Dzieciątka Jezus. O. Rudolf chyba zawsze miał przy
sobie serię widokówek klasztoru i obrazki Matki Bożej Czerneńskiej, jak Ją
nazywał, które pokazywał i które rozdawał przygodnie spotkanym ludziom,
zachęcając ich do odwiedzenia tego miejsca. Gdy ktoś zwierzał mu się z jakichś
szczególnie trudnych problemów, których nie potrafił rozwiązać, radził udać się
do Czernej i tam pomodlić się przed obrazem Matki Bożej. Młodych, zwłaszcza
maturzystów, zachęcał do odprawienia rekolekcji w Czernej. W domu rekolekcyjnym
dwa, trzy razy w roku spotykał się ze swoją rodziną duchową. Autorki cytowanych
w tej książce wspomnień często wspominają o tych spotkaniach. Spotkaniom tym
przewodniczył do końca życia.
Kiedy na początku lat osiemdziesiątych zamieszkał na Górce w Wadowicach, był
już słabszy, klasztor w Czernej ustąpił miejsca klasztorowi na Górce św. Józefa.
Tutaj także w kościele był obraz Matki Bożej Szkaplerznej (napisał nawet jego
krótką historię), była Cela św. Rafała, gdzie prowadził każdego z odwiedzających
na modlitwę, był łaskami słynący obraz św. Józefa. Ponadto uczniowie Niższego
Seminarium prawie co roku przygotowywali jasełka, na które zapraszał znajome
rodziny z dziećmi. Brakowało mu tylko domu rekolekcyjnego.
W domu rekolekcyjnym w Czernej o. Rudolf najpierw prowadził rekolekcje dla
studentów, a potem, w latach 80. i 90. "dla grupy tych dawnych studentów, a
później już założonych przez nich rodzin wraz z ich dziećmi. Wzruszający to był
obraz, gdy o. Rudolf był otoczony przez tych ludzi różnych zawodów w jadalni u
Sióstr na wspólnych dyskusjach i osobistych rozmowach, gdzie ci znajomi, a teraz
wspólnie odprawiający rekolekcje, dni skupienia, szukali wskazówek i porad oraz
pomocy w rozwiązywaniu trudnych problemów życiowych. Wśród całej tej grupy, dość
zróżnicowanej wiekowo, bo ludzie dorośli jako rodzice ze swoimi, często
dorastającymi już dziećmi, a nawet spotykałam i małe dzieci, panowała wielka
rodzinna atmosfera, pogoda i radość, a jednocześnie Czcigodny Ojciec Rudolf
umiał wprowadzić wszystkich w klimat modlitwy i skupienia. Wzruszające było
widzieć całe rodziny wraz z dziećmi na adoracji nocnej, zmieniające się co
godzinę. Posiłki w czasie tych spotkań rekolekcyjnych Czcigodny Ojciec spożywał
razem, by móc wykorzystać czas jeszcze na rozmowy. Poświęcał się całkowicie, by
służyć poprzez głoszone konferencje, sakrament pojednania, rozmowy indywidualne
czy wspólne dyskusje. Centralnym momentem tych dni skupienia czy rekolekcji była
codzienna Msza św. z homilią bardzo treściwą, głoszoną przez Czcigodnego Ojca, i
wcześniej przygotowane czytania i śpiewy przez uczestników rekolekcji.
Najświętszą Ofiarę sprawował Czcigodny Ojciec w wielkim skupieniu, rozmodleniu,
nie reagował na żadne bodźce zewnętrzne, jak kręcące się dziecko czy jakiś
hałas. Na twarzy dało się zauważyć w czasie Mszy św. jakiś niebiański wyraz i
przebywanie w świecie ducha. Całą grupę rekolekcyjną oddawał w opiekę szczególną
Matce Najświętszej, Królowej szkaplerza świętego, prowadząc na zakończenie
rekolekcji nabożeństwo ku Jej czci i przyjmując nowych młodych uczestników do
szkaplerza św. Z całą grupą udawał się Czcigodny o. Rudolf do klasztoru Ojców,
aby oddać przed cudownym obrazem Matki Bożej Czerneńskiej w szczególną opiekę
każdego z uczestników i ich rodziny".
"W naszym domu rekolekcyjnym w Czernej – wspomina inna karmelitanka – miewał
dni skupienia oraz opłatek i jajko święcone dla poznanych dawniej osób, wśród
nich wielu było lekarzami z zawodu i innych. Przyjeżdżały całe rodziny, również
z dziećmi. Kilka razy byłam świadkiem bardzo miłej, rodzinnej, pogodnej, a
równocześnie Bożej, pełnej skupienia atmosfery. Ojciec był dla nich wszystkich
autorytetem, ojcem szczerze kochanym".
Jestem kapłanem dla was
Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2005 |